Regionalne Centrum Kultury w Pile Strona Główna Miasto Piła

Co?

.........

.........

.........

.........

.........

.........

Konkurs na opowiadanie kryminalne

Konkurs na opowiadanie kryminalne

Kryminalna Gra Uliczna

Kryminalna Gra Uliczna 

Patronaty

blog "kryminalna piła"

Partnerzy

kontakt

.........

Rozmowa z Jolą Świetlikowską, właścicielką wydawnictwa "Oficynka", znawczynią literatury kryminalnej, członkiem Jury w Konkursie Literackim na opowiadanie kryminalne z Piłą w tle, odbywającym się w ramach Festiwalu Kryminału „Kryminalna Piła” 2013.


Co spowodowało, Jolu, że zajęłaś się wydawaniem książek o tematyce kryminalnej i sensacyjnej? Kierowała Tobą wyłącznie pasja czytelnicza czy też znajomość tematyki wydawniczej, a może była w tym głównie kalkulacja finansowa?

Hm, to jest pytanie rzeka. Ale sam zacząłeś ;-) Kryminały czytam naprawdę od dziecka. Pierwsi byli Chandler, Hammett, Doyle i Christie, co w dużym stopniu ukierunkowało moje zainteresowania kryminalne na długie lata. Po epoce klasycznego kryminału przyszedł moment na połykanie wszystkiego, co da się zaklasyfikować jako kryminał, thriller, sensacja. I tak mi już zostało. Wiem też, że ta pasja będzie mi towarzyszyć, mówiąc górnolotnie, do końca moich dni. Jest po temu wiele istotnych powodów. To wspaniała literatura, łącząca w sobie elementy gry intelektualnej i odświeżającej rozrywki. Dobrze napisana, staje się naprawdę ambitną literaturą, dzięki której człowiek nie tylko spędza miłe chwile na lekturze, ale też odkrywa tajniki psychiki człowieka (kryminał psychologiczny, thriller), zagłębia się w historii i poznaje dawne obyczaje (kryminał historyczny, retro), architekturę (kryminał miejski, prowincjonalny) czy relacje społeczne i polityczne (na przykład modny jeszcze kryminał skandynawski), a także zaczyna bytować w różnych kulturach, jakie kryminał opisuje (kryminał etniczny, subkulturowy i tym podobne). Sama intryga i zagadka kryminalna są zaś czymś w rodzaju partii szachów, którą czytelnik toczy z autorem, by odkryć „kto zabił”. Partii, której towarzyszą emocje nieznane osobom niesięgającym po kryminał. A i pośmiać się można, jak ktoś lubi – komedie kryminalne są jedyne w swoim rodzaju. Jednym słowem, dobra literatura sensacyjna pozostaje intelektualnie i poznawczo na bardzo wysokim poziomie i spełnia niezwykle istotną rolę w kulturze jako nośnik zaspokajający ciekawość świata i ludzi. 

Cóż, na to moje zamiłowanie nałożyła się moja druga pasja – wydawanie książek. W branży wydawniczej działam już… no, długo, choć sama Oficynka ma dopiero trzy lata. W pewnym momencie po prostu dojrzałam do tego, by oba te moje zainteresowania połączyć. Najpierw powstał, bodajże w 2007 roku, serwis Zbrodnia w Bibliotece, który założyliśmy z mężem. Potem wydawnictwo. I dopiero teraz mogę powiedzieć, że wszystko jest na swoim miejscu, a ja w pracy… mogę czytać kryminały. Każdy by tak chciał, prawda? ;-)   

No a żeby wszystko dobrze działało, niezbędna jest też owa kalkulacja finansowa, o której wspomniałeś, ale rozumiana raczej jako świadomość zagrożeń, jakie są na rynku, i odwaga, by się z nimi zmierzyć.   


Gdzie szukasz autorów, których wydajesz w Oficynce? Czy opierasz się głównie na osobistych kontaktach, czy też częściej zdarza Ci się publikować tych odważnych, którzy nie boją się samodzielnie szukać wydawcy, nadsyłając do Ciebie rękopisy?

Niezwykle cenię ludzi odważnych, realizujących swoje marzenia. I cieszę się, gdy spotykam takich autorów. Rzeczywiście, propozycji wydawniczych dostajemy bardzo dużo. Różnych też gatunkowo. Staram się czytać wszystkie książki, o których wiem, że mogą mnie zainteresować. Jeśli jednak dana propozycja nie pasuje do naszego profilu, podsuwam autorowi właściwe wydawnictwa. Ale to nie jedyna droga, jaką trafiają książki do naszej oferty. Działające na naszym rynku agencje przysyłają interesujące propozycje, są targi książki, spotkania. Trzeba śledzić rynek i przede wszystkim czytać, szukając najlepszych tekstów.


Kto, Twoim zdaniem, opierając się na doświadczeniach wydawniczych i na swoim zmyśle krytycznym, pośród autorów Oficynki w tym roku może odnieść sukces czytelniczy? Czy będą to debiutanci, jak sądzisz, czy raczej już znane nazwiska na arenie pisarskiej? Jakie tytuły i dlaczego mogą „namieszać” na rynku?

No i tu zadałeś mi dosyć trudne pytanie, bo ja zwyczajnie wierzę w każdą naszą książkę i każdego autora. Według mnie prędzej czy później wspólnie osiągniemy sukces i ciężko razem nad tym pracujemy. Autorów mamy fantastycznych. Wiedzą, co chcą pisać, dlaczego i co jest dla nich ważne. Z reguły też są to też wielbiciele kryminałów. To zbliża i daje możliwość porozumienia rzadko dziś osiąganego na rynku we współpracy autor – wydawca, a to przecież podstawa. Ale wracając do Twojego pytania, może więc zamiast opowiadać na nie zgodnie z Twoją sugestią, opowiem o debiutantach, dobrze? Bo im zawsze jest najtrudniej się przebić, a wierz mi, mają co światu pokazać.

Na przykład latem wydaliśmy powieść „Morderstwo na mokradłach” Saszy Hady – świetnie napisany kryminał detektywistyczny, trochę w stylu Joe Alexa, gorąco przyjęty przez czytelników, którego głównym bohaterem jest bardzo skuteczny prywatny detektyw Alfred Bendelin, podbijający nagminnie serca kobiet, wzbudzający strach w przestępcach całej Anglii, a zapewne i świata. Detektyw ów ma tylko jedną wadę – nie istnieje, a wcielić się w niego musi nieśmiały Nicolas Jones.

Równie młodzieńczy, choć może już nie taki nieśmiały, jest główny bohater innej naszej powieści – Bartosz Zdaniewicz ze „Schodząc ze ścieżki” Tomasza Jamrozińskiego. Porywczy, uparty i dociekliwy, ma nieocenioną pomoc w postaci starszego kolegi, niejakiego Andrzeja Wołoszynowa, pamiętającego jeszcze czasy Milicji Obywatelskiej. I dobrze, bo sprawa, którą się zajmują, dotyczy właśnie dawnych czasów i pewnego – jak się okazuje – zaniedbanego (z premedytacją lub nie) śledztwa.

Interesujące śledztwo zaprząta również głowy bohaterów „Zapory” Huberta Hendera, który akcję swojej powieści umieścił w niezwykłym miejscu, bo na zaporze w Pilchowicach. Jest krwawo, makabrycznie i strasznie, co autor wykorzystuje, by pokazać, jak działają ludzie, także policjanci, pod wpływem przerażenia i gwałtownych emocji.  

Jak więc widać, są to debiuty bardzo charakterystyczne, każda powieść jest napisana w innej konwencji i eksploruje zupełnie różne rejony gatunku. Dodam tylko, że mamy w zanadrzu jeszcze kilka takich debiutów…


Jak sądzisz Jolu, czy teza o tym, iż powieść kryminalna jest coraz chętniej czytana w naszym kraju, jest prawdziwa? Czy ma ona odzwierciedlenie na rynku wydawniczym, z pewnością pojawia się więcej tytułów, czy to widoczne jest w sprzedaży tego typu książek?

Ależ oczywiście, że jest prawdziwa. Sporo przeszliśmy od czasów zapaści kryminału w latach osiemdziesiątych, jaka nastąpiła po złotej erze popularności kryminału w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych (dość tu wspomnieć choćby słynne serie Z Kluczykiem czy Jamnikiem). Od 1999 roku, czyli od wybitnego debiutu Marka Krajewskiego, możemy właściwie mówić o powolnym i nieustannym wzroście zainteresowania kryminałem w Polsce, i to nie tylko tłumaczonym, ale i polskim, co mnie ogromnie cieszy. W gruncie rzeczy można powiedzieć, że zainteresowanie ze strony czytelników zawsze było intensywne, od jakiegoś czasu wsparli je polscy autorzy i wydawcy. Myślę, że nie ma dziś znaczącego wydawcy, który nie popełnił kryminału czy serii kryminalnej. Jak grzyby po deszczu pojawiają się kluby kryminału, są w Polsce festiwale kryminału, do których w tym roku dołącza również Piła, za co w imieniu wszystkich polskich „kryminalistów” w tym miejscu bardzo dziękuję organizatorom. Rzesza blogerów zaczytuje się w sensacji, nie mówiąc już o tym, że wciąż gatunek ten pozostaje najbardziej poczytny w bibliotekach, bijąc rekordy wypożyczeń. Czytają wszyscy: od nastolatków po siedemdziesięcioletnie panie. A każdy z czytelników kryminałów ma w sobie detektywistycznego bakcyla.

O tych książkach powstają już prace naukowe, bada się ich wpływ na kulturę, nośność tematów, eksplorowanie różnych wątków, wykorzystane środki i tym podobne zagadnienia. Właśnie z jedną z najbardziej znanych krytyczek literackich zajmujących się tym tematem, Bernadettą Darską, planujemy cykl książek poświęconych kryminałom. Szczegółów nie zdradzę, ale będą bardzo interesująco korespondowały z pierwszą książką o kryminałach w naszej serii pop, a mianowicie „Etnologiem w Mieście Grzechu” profesora Mariusza Czubaja.  


Czym kierujesz się przy wyborach wydawniczych? Co dla Ciebie stanowi o szansie powodzenia czytelniczego, ale i sprzedażowego danego tytułu wydawanego przez Oficynkę?

Co decyduje o wyborze? Jakość książki i jej marketingowy potencjał, na równi. Podstawą jest dobra jakość książki, reszta zależy od najróżniejszych spraw, czasem nawet od zbiegu okoliczności. A i gusta czytelnicze są bardzo różne i zmienne. Chwała czytelnikom za to, że ciągle poszukują nowych doświadczeń, ale to też może wpływać na to, że wybrana pozycja nie zdobędzie uznania. I trzeba się z tym pogodzić, bowiem tak naprawdę pracę autora i wydawcy weryfikuje czytelnik. On jest ostateczną instancją. 


Dlaczego Jolu, a myślę, że jako osoba świetnie rozeznana w polskiej literaturze kryminalnej, ale otwarta na inne formy wyrazu artystycznego, w tym także na film i serial, możesz znać najlepiej odpowiedź, dlaczego w Polsce brak ekranizacji, skądinąd coraz lepszych, polskich powieści kryminalnych, a jeśli już są to niekoniecznie można uznać je za udane?

Odpowiedź, obawiam się, będzie prozaiczna – bo zapewne są za drogie w produkcji, zwłaszcza te retro. I chyba trochę polskim twórcom filmowym brakuje odwagi. Nie wiem, być może osobom decydującym o takich produkcjach wydaje się, że wszyscy ludzie w Polsce wolą oglądać seriale obyczajowe, niespecjalnie skomplikowane, ale popularność kryminalnych seriali i filmów zachodnich wśród polskich widzów temu przeczy. Mamy dobre tradycje i kilka interesujących współczesnych propozycji. Z dawnych przypomnijmy choćby „Kapitana Sowę na tropie”, „O7 zgłoś się” czy „Na kłopoty Bednarski”. Przecież wszyscy to ciągle oglądamy! A twórcy pełnometrażowych filmów też – z tego, co wiem – szukają dobrych powieści do zekranizowania. Wierzę, że przed nami tłuste lata w tym zakresie, bo te chude już mieliśmy ;-) Ale jak ze wszystkim, trzeba cierpliwości. Mamy fantastycznych aktorów, mogących zagrać Mocka, Heinza czy stylowego inspektora Brauna. Wyobrażam sobie świetne filmy na podstawie powieści Ryszarda Ćwirleja, zresztą pilanina. Jego Teofil Olkiewicz jest genialny, w sam raz do przeniesienia na ekran. 


Kiedy, a pytam się Ciebie jako jurorkę i przyszłego wydawcę, możemy spodziewać się wydania książki z najlepszymi tekstami w konkursie na opowiadanie kryminalne z Piłą w tle? I jak sądzisz, takie konkursy mają sens, mogą zaoferować czytelnikom ciekawe efekty literackie? Czy to może być pomysł na promocję miasta, bo z takim zamysłem ogłaszaliśmy nasz pilski konkurs?

A to już podstępne pytanie ;-) z tym terminem oczywiście. Może najpierw powiem, że już zaczęłam czytać nadesłane opowiadania i jestem pod ogromnym wrażeniem, tak ich liczby, jak i jakości. To będzie świetna antologia. Miastu, wspierającemu w ten sposób nie tylko promocję Piły i okolic, ale i czytelnictwo, należą się ogromne wyrazy uznania. Cieszę się, że Piła dołączyła do „kryminalnych” miast inspirujących literaturę, przenoszonych do niej jako jej tło, miejsce akcji czy nawet pełnoprawny bohater. Takie wykorzystanie potencjału miasta jest niezwykle popularne na Zachodzie, gdzie śladami bohaterów powieści organizowane są wycieczki, gdzie można znaleźć miejsca, symbole i gadżety związane z literaturą kryminalną, by wspomnieć choćby tylko Londyn i Baker Street czy Ystad H. Mankella. W Polsce ten typ wędrówki literackiej również zyskuje coraz większą popularność i już powoli staje się normą, że każde znaczące miasto chce mieć swojego bohatera kryminalnego. Należy się z tego cieszyć i wzmacniać tę formę obcowania z kulturą literacką. Natomiast dla miasta jest to bardzo interesujący sposób pokazania własnej przestrzeni, jej bogactwa i zróżnicowania, zdobycia popularności poprzez powieść, przywiązującą do miasta dużo mocniej i trwalej niż setki reklam outdoorowych. Piękno miasta leży w jego tajemnicy, potencjale. Dzięki powieści kryminalnej można to pokazać.

Wracając zaś do pytania podstawowego – kryminał najlepiej się sprawdza jesienią;-) 

Jolę Świetlikowską rozpytywał Leszek Koźmiński

Współorganizator: Partnerzy strategiczni: 
Szkoła Policji w Pile Zbrodnia w Bibliotece Stowarzyszenie Hisoryczno-Fortyfikacyjne "Przedmo�cie Piła"
Partnerzy medialni:

Tygodnik Nowy


"Fakty Pilskie"

"Tętno Regionu"
Reporter - magazyn kryminalny             
Festiwal dotowany jest przez:
Studio K2

H.ESSERS
Firma CREDO     

Instytut Ksišżki               Dyskusyjne Kluby Ksišżki