Regionalne Centrum Kultury w Pile Strona Główna Miasto Piła

Co?

.........

.........

.........

.........

.........

.........

Konkurs na opowiadanie kryminalne

Konkurs na opowiadanie kryminalne

Kryminalna Gra Uliczna

Kryminalna Gra Uliczna 

Patronaty

blog "kryminalna piła"

Partnerzy

kontakt

Kiedy kara staje się zemstą, a droga, która do niej prowadzi jest pulapką bez wyjścia...
 
Marek Stelar "Rykoszet"

powieść kryminalna

Wydawnictwo "Videograf", Chorzów, styczeń 2015

Upalne i wilgotne lato 2010 roku. W krótkim odstępie czasu ginie urzędniczka Starostwa Powiatowego w Wołogardzie oraz znany szczeciński grafik i malarz, którego kariera niespodziewanie rozkwita na zachodzie Europy. Zbrodnie łączy dość niezwykły sposób ich dokonania, a także osoba starosty wołogardzkiego. Motyw zazdrości, a może jednak zemsta lokalnego biznesmena, któremu urzędnicy pomieszali szyki? Sytuacja komplikuje się, kiedy w identyczny sposób, w samym centrum Szczecina ginie ogarnięty manią zbieractwa stary człowiek. Dzieło szaleńca? Upadają kolejne hipotezy, brak świadków i śladów sprawcy, prócz kilku przypadkowych i niewyraźnych ujęć z kamer miejskiego monitoringu. Sprawę identycznych zabójstw wyjaśnia Robert Krugły, oficer Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, współpracujący ściśle z prokuratorem Mateuszem Michalczykiem.

W tle współczesnych wydarzeń, poznajemy losy Tadzika Rudzkiego, syna podoficera Ludowego Wojska Polskiego, straconego za szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu. To i następne dramatyczne przeżycia doprowadzają chłopca na skraj przepaści, znad której zdołał go zawrócić własny umysł. Razem z nim idziemy drogą, którą kroczy później jako dorosły mężczyzna. Drogą, która mimo wszystko okazuje się pułapką i nie może doprowadzić do szczęśliwego końca.


Tę scenę  czternastoletni Tadeusz  pamiętał,  jakby  zdarzy-ła się wczoraj. Choć nie pojmował jeszcze wszystkiego, fragmenty tamtej rozmowy sprzed dwóch lat jawiły mu się nagle
z przerażającą jasnością. „Nieprędko zobaczysz tatusia, chłopcze. Za bardzo lubił pieniążki” — słowa człowieka w marynarce i płaszczu, który przeszukiwał jego pokój, brzmiały okrutnie.
Tadeusz wiedział, kim był ten człowiek, chociaż nikt nie chciał
mu powiedzieć, co się działo. Matka siedziała w kuchni, płaka-ła, a ręce trzęsły się jej tak, że nie była w stanie niczego w nich
utrzymać. Drugi z mężczyzn, również ubrany w szary płaszcz,
stał nad nią, ćmiąc papierosa, i niezgrabnie próbował ją pocieszyć. To wojskowi. Nie szkodzi, że nie mieli mundurów. Warszawa, którą zajechali przed ich dom godzinę temu, była co prawda szara i nie miała nigdzie namalowanego dużego białego koła,
jakie mają zwykle auta 12 Dywizji, ale tablica rejestracyjna zaczynała się na literę „D”, a to oznaczało pojazd wojskowy. Tadzio wiedział takie rzeczy, z tablic nikt go nie zagnie.
Ojciec nie wrócił wczoraj do domu. Był w Szczecinie od wtorku. Często zdarzało się, że zostawał tam przez kilka dni z rzędu,
śpiąc w hotelu garnizonowym, jednak zawsze ich o tym uprzedzał. Zawsze też było tak, że gdy planował w piątek wieczorem
wyskoczyć z kolegami do Bajki albo Kaskady, dzwonił wcześ-niej i dawał znać, że będzie dopiero w sobotę koło południa. Zawsze. Matka to tolerowała. Wiedziała, że wojskowi pili, piją i pić
będą, wychodziła więc z założenia, że lepiej żeby robili to po
robocie, w miejscu do tego przeznaczonym. Tym razem nie zadzwonił. Do wieczora nie dał znaku życia. Dopiero po zmroku
matka zorientowała się, że w ich telefonie panuje głucha cisza,
więc poszła do Ciesielskich, zatelefonować od nich do sztabu
dywizji. Po tamtej stronie nikt nie odbierał. Spróbowała do kolegi ojca, chorążego z tajnej kancelarii sztabu, z którym ojciec
czasem wychodził się bawić. Telefon długo nie odpowiadał. Kiedy wreszcie odebrał, powiedział, że zabroniono mu z kimkolwiek rozmawiać o Staśku i że nie wie, co się stało. O jedenastej
22
wieczorem matka kazała im kłaść się do łóżek i o nic nie pytać.
Szkoda, bo chciał się dowiedzieć, dlaczego ich telefon jest zepsuty, a Ciesielskich nie.
Przyjechali dzisiaj rano, o dziesiątej.
Tadzik siedział więc bez ruchu w swoim pokoju i patrzył,
jak funkcjonariusz WSW przeglądał książki na regale. Podręczniki szkolne, „Chatę wuja Toma”, „Księgę urwisów”, powie-ści Szklarskiego i resztę. Wertował strony, czasem oglądał niektóre pod światło, zbliżając je do oczu. W końcu zniechęcony
odłożył książki na półkę. Nagle schylił się i zaglądnął pod stolik
w rogu pokoju, a Tadziowi z przerażenia serce niemal przestało
bić. Twarz jednak pozostała jak wykuta z kamienia — przysię-ga to przysięga. Człowiek w płaszczu już miał wyjść spod stołu,
kiedy jego uwagę zwrócił podwinięty róg dywanu. Odruchowo
go poprawił, sięgając głębiej pod blat, i wtedy zobaczył, że jakoś nierówno układał się na podłodze. Zdziwiony odsunął róg
na bok i twarz rozjaśnił uśmiech triumfu. Obejrzał się na Tadzika, który wciąż pozostawał niewzruszony.

POLECAMY!


Recenzja wprost z bloga Kryminalna Piła - literackimi śladami

Polski kryminał ma się dobrze. Powodów do takiego stwierdzenia jest co najmniej kilka i wszystkie one wzajemnie uzupełniają się, powodując coraz większą popularność i coraz silniejsze zainteresowania tego typu literaturą. Nic dziwnego, powstają przecież książki nieprzeciętne, tak różnorodne fabularnie, językowo dopracowane i artystycznie wymuskane dbałością o każdy wręcz szczegół. Kryminałów pisze się coraz więcej, podobnie jak i wydaje, kierując do rąk czytelników, zarówno autorów doświadczonych, mających za sobą nie jedną książkę, jak i debiutantów, wnoszących niejednokrotnie świeżych oddech i nowe spojrzenie na kryminalną intrygą. Do tej grupy dołączył kolejny pisarz, Marek Stelar ze swoim „Rykoszetem”. I zrobił to udanie.

Powieść przenosi nas do Szczecina i okolic. I to już warta uwagi kwestia, gdyż te rejony kryminalnej mapy literackiej naszego kraju zostały dość słabo spenetrowane. Nie tylko jednak miejsce akcji jest ciekawe. Jeszcze ciekawsze jest źródło zbrodniczej fabuły, ukrywające się w dramatycznych zdarzeniach wprost z komunistycznych czasów. To zresztą najmocniejsza scena książki, przykuwająca uwagę i wciskająca w fotel od samego początku czytelniczej przygody, bo od pierwszej karty. Mam na myśli inicjującą całą opowieść scenę dokonania wyroku śmierci wydanego przez sąd wojskowy. Skazanym jest Stanisław Rudzki, rocznik tysiąc dziewięćset dwudziesty ósmy, za popełnienie zbrodni stanu, to jest czynu z artykułu osiemdziesiąt dwa litera „a” oraz artykułu osiemdziesiąt trzy Dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia dwudziestego trzeciego września tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku, czyli Kodeksu Karnego Wojska Polskiego, to jest dopuszczenie się zbierania i przekazywania wiadomości stanowiących tajemnicę państwową lub wojskową, działając na szkodę Państwa Polskiego. Tak brzmiał wyrok, ten najsroższy z możliwych, poza degradacją do stopnia szeregowego, utraty praw publicznych i obywatelskich oraz przepadek mienia w całości - śmierć. Śmierć przez rozstrzelanie. Moment ujmowany w karby literackiego opisu bardzo rzadko, a jeśli nawet, to nie zawsze udanie. Stelar ciężar sceny uniósł nie tylko, że bezproblemowo, to jeszcze - moim zdaniem - skroił ją bardzo dobrze emocjonalnie i artystycznie zarazem... więcej na blogu Kryminalna Piła - literackimi śladami

Współorganizator: Partnerzy strategiczni: 
Szkoła Policji w Pile Zbrodnia w Bibliotece Stowarzyszenie Hisoryczno-Fortyfikacyjne "Przedmo�cie Piła"
Partnerzy medialni:

Tygodnik Nowy


"Fakty Pilskie"

"Tętno Regionu"
Reporter - magazyn kryminalny             
Festiwal dotowany jest przez:
Studio K2

H.ESSERS
Firma CREDO     

Instytut Ksišżki               Dyskusyjne Kluby Ksišżki